Zmieniliśmy Regulamin oraz Politykę Prywatności.
Przeczytaj dostosowaną do zmian w prawie ochrony danych osobowych treść Regulaminu oraz Polityki Prywatności.
Monitorujemy anonimowo aktywność na stronie, korzystamy z cookies.
Jeśli nie zmienisz ustawień przeglądarki pliki cookie będą zapisywane na Twoim urządzeniu. Akceptuje
Kruszwica.tk
Zdjęcia 360°
Panorama miasta
Panorama
Kruszwicy
Wirtualny spacer po Kolegiacie
Google StreetView
Przejazdem przez Kruszwicę
Wirtualny spacer po Kruszwicy
Wodowskaz
4.02.2018r.

Aktualnie online
Gości online: 1

Użytkowników online: 0

Łącznie użytkowników: 278
Najnowszy użytkownik: oqoka
Polecamy te strony!:













Korzenie.org:


Historia topka.pl

Facebook
NK.pl
Najczęściej czytane





















_________________
Lista wszystkich artykułów
Kruszwickie witryny
OSP w Kruszwicy


Gmina Kruszwica


WOPR


Nadgoplański Park Tysiąclecia


Klub Wioślarski ''Gopło''


PTTK


Klub Żeglarski ''Popiel''


Centrum Kultury i Sportu ''Ziemowit''


Biblioteka w Kruszwicy


Obóz pracy przymusowej dla Niemców i Volksdeutschów w Kruszwicy-Łagiewnikach 1945-46 biała plama w historii Kruszwicy.
To, że taki obóz istniał wiedzieli tylko najstarsi mieszkańcy Kruszwicy i okolic. Swoją wiedzą na ten temat dzielili się bardzo niechętnie nawet z najbliższymi. Z biegiem lat prawda o obozie stawała się jedną z największych tajemnic. Dlaczego taki obóz powstał w Kruszwicy? Aby odpowiedzieć sobie na to pytanie trzeba cofnąć się do roku 1940. To właśnie przy ulicy Poznańskiej między dzisiejszymi ulicami Żeglarską i Sportową Niemcy wyznaczyli teren, na którym ulokowano jednostkę paramilitarną RAD 4/32(Służba Pracy dla Rzeszy). Teren jednostki rozciągał się do brzegu Gopła i w jego skład weszło boisko sportowe oraz przystań to jest teren przedwojennej Ligi Morskiej (nieoficjalna nazwa Liga jeszcze przez długi czas po wojnie odnosiła się do tego terenu). Młodzi Niemcy (junacy) przed powołaniem do wojska pełnili półroczną służbę w takich jednostkach. To ich rękami powstał teren, na który składało się kilkanaście drewnianych baraków, który później ogrodzono. Dysponujemy z tego okresu zdjęciami, kiedy teren nie był jeszcze ogrodzony.

Kliknij na zdjęcie aby powiększyć






















Zdjęcia z okresu 1940-41 źródło: Anna Kowalski Ostrowska, która zakupiła te zdjęcia na portalu aukcyjnym E-bay oraz archiwum E-bay




Nie wiadomo jak długo RAD kwaterował w tych barakach przez pewien czas szkolili się tutaj kadeci Kriegsmarine. Ogrom zbrodni dokonanych przez Niemców na Polakach w czasie wojny nie ominął Kruszwicy i okolic. W latach okupacji Niemcy zamordowali wielu mieszkańców Kruszwicy, wielu zesłano do obozów koncentracyjnych odbierano majątki, wysiedlano całe rodziny, 800 osób wywieziono na roboty przymusowe. Po wojnie nowe władze, aby zadość uczynić za krzywdy wyrządzone przez niemieckich oprawców zastosowały odpowiedzialność zbiorową i wszystkich obywateli narodowości niemieckiej pozostających na terenie Polski w tym starców i dzieci umieszczano w obozach pracy. Działo się to za przyzwoleniem zwycięskich mocarstw, które na konferencjach w Jałcie i Poczdamie zadecydowały o nowym kształcie granic Polski, w której nie było miejsca dla osób narodowości niemieckiej. W całej Polsce poszukiwano do tego celu odpowiednich miejsc, gdzie teren był ogrodzony i można było w nim umieszczać więźniów. Wykorzystywano do tego celu nawet byłe obozy koncentracyjne m.in w Oświęcimiu. Ogrodzone baraki w Inowrocławiu (dawny obóz niemiecki) i Kruszwicy Łagiewnikach również do tego się nadawały zwłaszcza, że na terenie Kujaw pozostało wielu dawnych i nowych osadników niemieckich oraz volksdeutschów. Kruszwicki obóz utworzono w pierwszej połowie 1945 roku był jedną z fili Centralnego Obozu Pracy w Potulicach. W obozie osadzono kilka tysięcy więźniów, którzy mieli pracować i być poddawani weryfikacji narodowej. Niemców zamykano całymi rodzinami odbierając im przedtem ich majątek domy i gospodarstwa rolne. Podobno samych dzieci małoletnich do lat 13 i osób starszych powyżej 65 lat było ponad 500. Więźniowie wykonywali prace na terenie miasta m.in w cukrowni i okolicznych gospodarstwach rolnych nie otrzymując żadnej zapłaty. Zapłatę za wykonaną pracę pobierało za nich Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego. Ogromna ciasnota, brak dostatecznych racji żywnościowych (więźniów karmiono "cienką" zupą oraz niewielkimi racjami chleba wydawanego dwa razy w tygodniu), lekarstw i urągające warunki higieniczne oraz wykonywanie pracy ponad siły doprowadziły do wysokiej śmiertelności wśród więźniów zwłaszcza wśród dzieci i starców. Zmarłych grzebano na terenie obozu. Obozy w całej Polsce podlegały Ministerstwu Bezpieczeństwa Publicznego i jego terenowym oddziałom czyli MO i UB nad całością miało piecze NKWD Dowództwo obozu i strażnicy rekrutowali się z Kruszwicy i okolic. Rozmawiałem na temat obozu z jednym kruszwiczaninem, który podał nazwisko dowódcy kruszwickiego obozu (P.......) i jego zastępcy ( L.......) zaznaczył również, że więźniów bito. Obóz zlikwidowano w styczniu 1946 roku przenosząc więźniów do innych obozów pozostawiając jednak masowe groby na jego terenie. Niemcy mieli już nigdy nie powrócić na tę ziemię. Kompleks baraków służył później w latach 50 do organizowania tutaj olbrzymich kilkuset osobowych kursów np. na traktorzystę. Później teren ten służył wyłącznie do sportu i rekreacji w niektórych barakach zamieszkali ludzie.




Fragment kompleksu sportowo mieszkalnego lata 60 XX wieku




W 1987 roku podczas prowadzonych prac ziemnych związanych z budową przepompowni ścieków koparka w okolicy stadionu natrafiła na bardzo dużo ludzkich szkieletów. Sprawę wyciszono nie podejmując żadnego dochodzenia skąd w tym miejscu takie znalezisko. Szczątki znalezionych pochowano na cmentarzu komunalnym w Inowrocławiu. Ostatnie widoczne ślady obozu jakim były baraki z biegiem czasu zaczęły znikać. Ostatnie zniknęły w początku lat 90 XX wieku, kiedy to powstał hotelik sportowy i zmodernizowano płyty boisk.



Wygląd kompleksu sportowego lata 90 XX wieku źródło: Janusz Piwecki




W 1999 roku pojawiła się na kruszwickim cmentarzu w miejscu reprezentacyjnym niedaleko mogiły Powstańców Wielkopolskich i grobów zmarłych duchownych symboliczna mogiła z tablicą pamiątkową dotycząca zmarłych obywateli niemieckich na terenie obozu w Kruszwicy Łagiewnikach. Dwujęzyczny tekst na tablicy nie zawiera słowa obóz.







Zdjęcie z kruszwickiego cmentarza



Tablice ufundowali Niemieccy obywatele, którzy przebywali w kruszwickim obozie. Ówczesne władze gminy nie wyraziły zgody na umieszczenie jakikolwiek Pomnika czy tablicy na terenie byłego obozu. Jedynie ksiądz proboszcz prałat Stanisław Pol zgodził się na umieszczenie symbolicznej mogiły na kruszwickim cmentarzu, którą bez żadnego rozgłosu poświęcił. W tym czasie zmarli cały czas leżeli w nie zlokalizowanych mogiłach na terenie kompleksu sportowego. Latem 2000 roku grupa archeologów rozpoczęła poszukiwania masowych grobów na terenie kompleksu stadionu miejskiego. Ograniczeni limitem czasowym szukali świadków, którzy mogli by wskazać lokalizację mogił jednak swoista zmowa milczenia u starszych i całkowity brak wiedzy na ten temat u młodszych oraz początkowe niepowodzenia w wykopach sondujących czyniło ich misję bezcelową. Przełom w poszukiwaniach nastąpił dopiero po tym jak archeolodzy dotarli na podwórko mojej siostry, która od 1980 roku mieszka na terenie dawnej kuźni nad Gopłem, która graniczyła z terenem obozu, a teraz boiska. Wskazała im świadka, który wielokrotnie wspominał, że na terenie "ligi" jest podobno pochowanych bardzo dużo Niemców. Świadkiem tym był członek naszej rodziny, który wtedy jak większość młodych przychodził patrzeć na Niemców zamkniętych w obozie. Śmiertelnie chory (pięć miesięcy później zmarł) zawieziony na miejsce wskazał rejon masowych grobów. W dosyć krótkim czasie ekshumowano szczątki 867 osób. Aby prowadzić dalsze poszukiwania musiano by przeszukiwać płytę boiska a na to archeolodzy nie otrzymali zgody. Wydobyte szczątki poddane wstępnym oględzinom składowano w pustym budynku obory SHR w Łagiewnikach. Po zakończonych pracach archeologicznych szczątki przewieziono na jeden z cmentarzy niemieckich pod Wrocławiem, gdzie zostały pochowane. Szokujące w tym wszystkim jest to, że przez tyle lat odbywały się tu zawody sportowe, koncerty, rozbijano olbrzymie obozowiska dla młodzieży, rozkładał się tu również cyrk organizowano zabawy i dyskoteki. Wszystko to odbywało się na cmentarzu! Nowe Władze po 1989 roku do dziś nie umieją sobie poradzić z prawdą o tych bolesnych wydarzeniach.



Zdjęcie: Aktualny wygląd byłego obozu

1. Rejon masowych mogił
2. Rejon, na którym znajdowały się baraki






Fragment Blogu Pana Mariana Przybylskiego (LINK) dotyczący obozu w Kruszwicy Łagiewnikach. Do pana Mariana pisze o tym Pan Klaus Mathey Którego rodzina mieszkała od kilku pokoleń w Strzelnie. Polskę opuścili w 1950 roku. Niestety strona Republiki podana na blogu jest zawirusowana i nie można na nią wejść.


"Klaus pisząc o swoich przeżyciach kilka razy napomykał o losach Niemców w Polsce po 1945 r. Przysłał mi nieco materiałów o Centralnym Obozie Pracy w Potulicach o przesiedleniach oraz wspomniał o martyrologii rodziny Reichów z Markowic. Przesłał mi również materiały o obozie w Łagiewnikach koło Kruszwicy, w którym przetrzymywani byli od 1945 r. Niemcy z całej okolicy. Zostali oni wykorzystani jako przymusowi robotnicy. W obozie tym zmarło, jak podają źródła, kilkuset Niemców. Kiedy trafiłem na opis tego obozu i przetrzymywanych w nim Niemców doznałem swoistego szoku. Oto fragment artykułu o tym obozie zamieszczony na stronie internetowej http://sirigor.republika.pl/historia.html z dnia 24.08.2001 r., a zatytułowanego Obóz widmo:



Przez 50 lat od zakończenia II wojny światowej nikt nie słyszał o obozie dla Niemców w Kruszwicy-Łagiewnikach. W 1987 roku koparki przygotowujące grunt pod przepompownię wydobyły w okolicach boiska sportowego stosy kości. Umieszczono Je na cmentarzu komunalnym w Inowrocławiu, nie badając wcale tej sprawy. W ubiegłym roku archeolodzy odnaleźli w tym miejscu ciała kolejnych 876 osób. Dzięki staraniom Wernera Schacka i innych Niemców, którzy stracili tam swoich bliskich, sprawa ujrzała światło dzienne. Instytut Pamięci Narodowej przeprowadził w Kruszwicy badania dotyczące obozu. Siódmego czerwca tego roku podjęto decyzję o wszczęciu śledztwa. Zeznania niemieckich świadków dowodzić mają, że pookupacyjne władze polskie i radzieckie traktowały Niemców okrutnie, prowadząc do ich wyniszczenia. - O tym obozie słyszałem od znajomych - opowiada cicho pan Krzysztof, mieszkaniec Kruszwicy. - Wszyscy wiedzą, co tu się działo. Historie z piekła rodem, drugie Jedwabne. Nic jednak nie powiem. Zrobiłoby się zamieszanie, zaczęłyby się samosądy. Ja i moja rodzina musimy tu żyć. Ważniejszy jest dla mnie nasz spokój.



Większość mieszkańców twierdzi, że rozumie, co powodowało strażnikami. Niektórzy przyznają nawet, że zachowaliby się podobnie. Inni, z burmistrzem miasta na czele, zgodnie twierdzą wręcz, że kruszwiczanie nie mają się za co wstydzić. - Nasza wiedza dotycząca obozu jest niewielka - mówi burmistrz Kruszwicy (...) - Nie ma społecznej potrzeby poruszania tego tematu. Na terenie domniemanego obozu istnieje boisko sportowe. Może ktoś będzie chciał je zniszczyć? Zdaniem (...), odpowiedzialnego za miejsca pamięci narodowej w gminie Kruszwica, brak jakichkolwiek dokumentów potwierdzających istnienie obozu. - Niedawno ukazała się książka Witolda Stankowskiego "Niemcy na Pomorzu Gdańskim i w kraju w latach 1944-50" - mówi dr Mirosław Golon z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. -Wspomniano w niej o obozie w Kruszwicy. Wiadomo, że był filią obozu w Potulicach. Brak jednak dokładnych informacji o liczbie więźniów. Był to okres działania bez kontroli władz i bez administracji. Zdarzało się, że strażnicy zabijali więźniów. Relacje Niemców często zawierają wyolbrzymione dane. Historie z piekła rodem. (...)



Po długich negocjacjach, bez pomocy polityków i władz miejskich, 10 października 1999 roku wmurowano tablicę pamiątkową. Bez mszy świętej i rozgłosu. Na tablicy nie ma słowa: obóz. (...) Fotografię tej tablicy przesłał mi Klaus. Jej treść brzmi:



PAMIĘTAMY O CZŁONKACH NASZYCH RODZIN, KTÓRZY ZMARLI W ŁAGIEWNIKACH-KRUSZWICY. NA ZAWSZE POZOSTANĄ W NASZEJ PAMIĘCI. PRAGNIEMY SIĘ MODLIĆ, PRACOWAĆ I ŻYĆ, BY POLACY I NIEMCY BYLI DLA SIEBIE BRAĆMI I W ZJEDNOCZONEJ EUROPIE ZNALEŹLI WSPÓLNĄ OJCZYZNĘ. NIECH BÓG NAM W TYM POMAGA. WIR GEDENKEN UNSERER ANGEHOERIGEN DIE IN LAGIEWNIK-KRUSZWICA GESTORBEN SIND. SIE SIND UND BLEIBEN UNS UN VERGESSEN. WIR WOLLEN DAFUER ARBEITEN, BETEN UND LEBEN, DASS POLNISCHE UND DEUTSCHE MENSCHEN SICH KRUEDERLICH VERTRAGEN UND IN EINEM FINIGEN EUROPA EINE GEMEINSAME HEIMAT FINDEN DAFUER BITTEN WIR UM DIE HILFE GOTTES.



W zakończeniu treści tablicy znajdujemy dwujęzyczny podpis:


NIEMIECCY OBYWATELE, KTÓRZY MIESZKALI TUTAJ DO 1945 ROKU


Klaus będąc w Polsce zrobił kilka zdjęć zaniedbanych cmentarzy ewangelickich na terenie powiatu mogileńskiego. Przesłał mi również – chyba w celach porównawczych – kilka zdjęć grobów polskich w Dreźnie. Wiele spraw tyczących wspólnej egzystencji, zburzonej wydarzeniami wojennymi nadal budzi ogromne kontrowersje. Rozmowy na ten temat wymagają wiedzy i nie powinny opierać się na plotkach. Czas goi rany i jednoczy zwaśnione strony, zaś brak źródeł, przy odkrytych stertach szczątków ludzkich nie powinien być unikiem od prowadzenia rozmów i wyjaśnień zaistniałych okoliczności.

Marian Przybylski



Informacja Instytutu Pamięci Narodowej o umorzeniu śledztwa

"Śledztwo w sprawie przestępstw popełnionych w Obozie Pracy w Kruszwicy w latach 1945-1946 na więźniach narodowości niemieckiej, poprzez stworzenie im warunków życia grożących biologicznym wyniszczeniem, między innymi wskutek przyznawania głodowych racji żywnościowych, zmuszania do świadczenia pracy ponad siły, przymusowego odbierania rodzicom dzieci w wieku 1 - 10 lat i umieszczenia ich w oddzielnym obozie (S 71/01/Zk).
Zostało ono wszczęte w dniu 7 czerwca 2001 r. Podstawą podjęcia tej decyzji było zawiadomienie obywatela Niemiec Wernera Schacka zawierające informacje o tym, że w tym obozie w wyniku zbrodni popełnionych na Niemcach zmarło około 2-3 tysięcy osób. Obóz Pracy w Kruszwicy utworzono w I kwartale 1945 r. i istniał on do stycznia 1946 r. W nim osadzono Niemców zamieszkujących okoliczne miejscowości, głównie starców, kobiety i dzieci. W toku śledztwa na podstawie oględzin dokumentów odnalezionych w: Archiwach Państwowych w Bydgoszczy i Inowrocławiu, KWP w Bydgoszczy, Archiwum Akt Nowych i innych oraz zeznań świadków, w tym także przesłuchanych w drodze międzynarodowej pomocy prawnej w Niemczech i w Kanadzie - byłych jego więźniów, ustalono: położenie obozu, stan osobowy załogi, ilość osadzonych oraz panujące w nim warunki bytowe i sposób postępowania z osadzonymi. Potwierdzono dużą śmiertelność więźniów, głównie osób starszych i dzieci, ale równocześnie nie potwierdzono przypadków dokonywania zabójstw więźniów i przymusowego oddzielania dzieci od rodziców. Także w prowadzonym śledztwie nie ujawniono żadnych dowodów, które wskazywałyby na to, że działania funkcjonariuszy organów bezpieczeństwa sprawujących bezpośredni nadzór nad obozem były prowadzone z zamiarem bezpośrednim wyniszczenia ludności niemieckiej. Złe warunki bytowe panujące w obozie były spowodowane głównie trudnościami w aprowizacji i brakiem środków w pierwszych miesiącach po zakończeniu II wojny światowej. Dodać należy, iż przed rozpoczęciem postępowania były prowadzono na terenie obozu prace ekshumacyjne, podczas których odkryto szczątki 867 osób. W dniu 31 stycznia 2005 r. umorzono śledztwo w sprawie wobec braku danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie popełnienia przestępstwa."

Źródło: http://ipn.gov.pl/kszpnp/sledztwa/oddzialowa-komisja-w-gdansku-stan-na-sierpien-2012-r./sledztwa-zakonczone-wydaniem-postanowienia-o-umorzeniu

Komentarze
#1 | Tacyt dnia lutego 21 2013 09:02:13
Nie rozumiem tu czegoś, w takim razie dlaczego robi się taki szum i rozgłos co do Oświęcimia skoro my nie lepsi byliśmy? Taimy to co złego robimy? Toż to hipokryzja moim zdaniem, rozumiem że hitlerowcy dużo zła zrobili i mordowali i im wytykamy błędy więc po sprawiedliwości sami też powinniśmy się umieć do tego przyznać.
#2 | Janusz z Daleka dnia lutego 21 2013 10:06:34
O to właśnie chodzi panie Tacyt, o zrozumienie. To jest najtrudniejsze, badanie przeszłości bez pełnej wiedzy o tamtych czasach. Co krok napotykamy na białe plamy, a świadkowie nie mają ochoty wracać pamięcią do czasu bezprawia i strachu. Ciągle się jeszcze boją. Moim zdaniem bierze się to z poczucia bezsilności wobec ogromu cierpień z okresu wojny i okupacji. Koledzy próbują co nieco przybliżyć tamte sprawy, ale zarazem wzbudzają niepokój, co też z tego może wyniknąć. Dlatego bardzo ważne jest ważenie słów i argumentów. Ja na przykład nie jestem pewny, co naprawdę myśli dyskutant Tacyt, który się wypowiedział jako pierwszy. Czy chce wywołać reakcję oburzenia, że śmie porównywać największy cmentarz świata w Oświęcimiu z obozami dla Niemców po II wojnie na terenie Polski? Czy może naprawdę czuje się nie w porządku z myślą, że nasi przodkowie też krzywdzili ludzi innej narodowości, choćby tylko w odwecie za wcześniejsze krzywdy doznane od ich ziomków? Ja na przykład znam realia niemieckie i wiem, że ich polityka jest starannie przygotowywana przez odpowiednie organa propagandowe. Jeśli wymieniony w tym artykule Niemiec ma odwagę porównywać groby Polaków w Niemczech z grobami Niemców zabitych i zmarłych podczas II wojny na terenie dzisiejszej Polski, to niechybnie wynika z jego nikłej wiedzy i z myśli, że i my Polacy też mamy taką ubogą wiedzę o tamtym czasie. A przecież Polacy nigdy nie okupowali Niemiec. Nie tworzyli na tamtym terytorium obozów zagłady. Nie ma tam atmosfery do odwetu za lata okupacji. To prawda, że każdemu należy się jakiś pomnik, jakiś nagrobek. Chyba że był wyjątkowym zbrodniarzem, bo wtedy nie chcemy go oglądać. Ale teraz, kiedy siłą napędową naszych polityków są dobre układy z Niemcami, może łatwo dojść do kolejnego przekłamania. A Niemcy umieją manipulować, co widać na każdym kroku.

Według mnie dobrze jest wiedzieć więcej, ale nie jest dobrze, kiedy to "więcej" jest zbyt energicznie filtrowane dla doraźnych potrzeb propagandowych. Przypomnę, że polsko-niemiecka komisja rządowa przez kilkadziesiąt lat nie mogła opracować jednoznacznego stanowiska, jak nauczać historii w szkołach polskich i niemieckich, tak żeby nie było sprzeczności. Bo w tym celu ją powołano. A dlaczego nie mogła? A dlatego, że potrzeby propagandowe stanęły na przeszkodzie. Popytajcie naszych rodaków żyjących w Niemczech. Dowiecie się, że wiedza tych naszych zachodnich sąsiadów o II wojnie jest uboga w fakty, ale bogata w niedomówienia. Największy szok wywołał u Niemców film Spielberga sprzed 20 lat pt. Lista Schindlera. Dlaczego? Bo Niemcy unikali przez 48 lat po wojnie tematyki obozów zagłady. Swoich obozów, rzecz jasna. Owszem, pisali o tych obozach, ale tylko wtedy, kiedy zbrodniarzem okazywał się Ukrainiec. I rzecz jasna mordował w "polskich" obozach zagłady. Jeśli ktoś zaprotestował, że te obozy były przecież niemieckie, zaraz go uspokajano, że chodzi o terytorium państwa, że stąd nazwa "polskie" nie kłamie. No i młodsi Niemcy już wiedzą, że Żydów (bo Polaków nie za bardzo) mordowali Ukraińcy, i to w polskich obozach zagłady.

Obawiam się, że tematyka ludobójstwa nie da się tak łatwo ogarnąć. Nie da się tego opisać bez emocji. Dlatego apeluję o ważenie słów przed ich użyciem.
#3 | Dominik dnia lutego 21 2013 10:42:04
Rzeczywiście ciekawa i tajemnicza sprawa. Dobrze się stało, że istnieje ta symboliczna mogiła.

Niemniej zawsze należy pamiętać o proporcjach. To właśnie najbardziej boli mnie wśród dzisiejszej młodzieży, która wysuwa wnioski na podstawie wyjątku od reguły. Myślenie typu: "Byliśmy antysemitami, bo Jedwabne" zapominając o tysiącach ludzi, którzy zginęli ratując Żydów po prostu mnie przeraża. Pewnie, że smutne jest to, że Ci ludzie zginęli i należy im się pamięć jak każdemu zmarłemu. Liczby przerażają, ale nie zapominajmy o tym jak bardzo muszą przerażać liczby zabitych obywateli polskich!

Nie możemy zapomnieć o kontekście. Jeśli będziemy pamiętać tylko o tym obozie, a nie np. o rozstrzelaniach na Różniatach czy o obozie na inowrocławskich Błoniach, to moim zdaniem jest to błędem. Innymi słowy - gdyby Niemcy nie zaatakowali Polski w 1939 roku - Ci ludzie by żyli. Kto sieje wiatr, zbiera burzę.
#4 | Janusz z Daleka dnia lutego 21 2013 12:18:19
Tak jest, to mówią wszyscy ci, którzy żyli w tamtych czasach. Że nie zrozumie, kto nie widział. Kto zobaczył na własne oczy, jak najeźdźca traktuje naród podbity, ten nie szuka jakiejś hipersprawiedliwej oceny zdarzeń. Modli się, żeby się coś podobnego nie zdarzyło. Owszem, możemy ubolewać nad losem niewinnych Niemców, wygnanych z domów czy zabitych przez zdesperowanych mścicieli. Ale nie możemy samych siebie o to oskarżać. Wojna to jedno wielkie złodziejstwo i zbrodnia, w każdym razie z punktu widzenia napadniętego. A napadający musi sobie sam odpowiedzieć na pytanie, kto zawinił. Jeśli mu wyjdzie odpowiedź, że to napadnięty jest winien, nie ma dla nas innej rady jak tylko wyprowadzić go z błędu. A jak to zrobić? Nie wiem, czy konieczna jest licytacja rozmiarów zbrodni i ich kolejności. Ale może nie ma innego sposobu? Nie zmienimy biegu rzeki, tak jak nie damy rady odkręcić lat propagandy, jaką karmiono Niemców. Możemy sami się dowiadywać o naszych i niemieckich przodkach, ale z ocenami się nie spieszyć.

A jaka jest w tym rola edukacji? Tej szkolnej?
#5 | Tacyt dnia lutego 21 2013 14:43:12
Tak naprawdę czuję się nie wporządku szanowny kolego Janie z Daleka bo i nasi rodacy w odwecie wyżądzali krzywdę i to nie oprawcą tylko nie winnym bo jak tu czytamy nawet i dzieci ucierpiały, macie racje nie jest to miłe i napewno dość trudna sprawa jeśli idzie o to ale kiedyś trzeba będzie się pogodzić tak jak i sprawa z rosjanami czy w ogóle między ludźmi.
#6 | Janusz z Daleka dnia lutego 22 2013 20:37:05
Przychodzi mi na myśl jedna sprawa, o której zapominamy. Ale co jakiś czas przypominają nam o tym budowlańcy. Kiedy kopią dół pod fundamenty, albo budują drogi i usuwają wierzchnią warstwę gruntu, zbyt często napotykają na mogiły. Nieznane mogiły. Pamiętam ludowe porzekadło o plagach, których się obawiali nasi dziadkowie. Wśród nich wymieniano przemarsze wojsk, dobrze to pamiętam, jako dopust Boży, którym Stwórca nas boleśnie doświadczał. Na naszej ziemi naprawdę jest zbyt dużo grobów. Takie położenie i taka historia. Sam przemarsz wojsk może się dziś wydawać młodzieży czymś w rodzaju parady odświętnej. Ale nasi ojcowie widzieli inne przemarsze, te, po których nastawała władza wroga. Dlatego przemarsz wojsk stał się przekleństwem. Widzieli też skutki takiej wrogiej władzy, a później, na koniec, jej paniczną ucieczkę. Najszybciej uciekali ci, którzy się najbardziej bali. Ci, którzy mieli coś na sumieniu. Ale inni, którzy czuli się niewinni, nie spieszyli się z ucieczką. I to właśnie na nich wyładowywali swój gniew ci, którzy gonili wroga. To był czas wojny, czas, kiedy obowiązuje prawo wojny. Nie pokoju. Trzeba, żeby każdy poległy miał swój krzyż na grobie. Żeby pamiętano, do czego prowadzi wojna. I żeby nasza biedna ziemia zaznała spokoju, żeby w niej nie kopano więcej anonimowych grobów.
#7 | Tacyt dnia lutego 22 2013 22:48:45
Janusz z Daleka święte słowa wyżekłeś, a ja dodam nawet więcej że musimy ukożyć nasze sztywne karki i zacząć się uczyć tego czego chce nas nauczyć historia.
Najbardziej boli mnie to że my ludzie nie bardzo chcemy się uczyć a potem przez własną głupotę i ignorancje przeżywamy takie nie miłe niespodzianki.
Obserwóje to co się dzieje i dochodze do wniosku że ludzie się niczego nie nauczyli
#8 | jangraz dnia lutego 23 2013 17:24:30
obserwator - jestem mieszkańcem Kruszwicy ale nie rodowitym. Sprawę pochówku zbiorowego znam z wykopalisk archeo. to lata 90-te XXw. i ze słyszenia od ponad 40 lat. Byłem świadkiem pierwszych przypadkowych odkryć szkieletów ( wykop pod instalacje wodno-kanal.). Rodziny (chyba dwie) dozorców z obozu żyją w Kruszwicy. Ale czego one są winne ( zakładam, że nawet nie wszyscy wiedzą) i czy o winie obiektywnej można w takiej sytuacji rozważać ? Na symbolicznym uroczystym (1999 r) pochówku byłem. Władze miasta były reprezentowane przez burmistrza.
Choroba zakaźna tyfus zdziesiątkował tych ludzi. To wersja ogólnie przyjęta.
Dziękuję za wyważone treści dyskutantów bo tylko w takiej atmosferze można coś wyjaśnić. O tym wypadku wiemy jednak sporo. pozdrawiam !
#9 | Tacyt dnia lutego 23 2013 18:46:01
jangraz dzięki za wyjaśnienia i masz racje że tylko rozsądna i wyważona rozmowa dużo wniesie. Z drugiej strony dobrze że sprawa została wyjaśniona tak jak pisze o tym ipn. Pozdrawiam
#10 | radosny dnia maja 29 2015 15:05:10
"W dosyć krótkim czasie ekshumowano szczątki 867 osób. Aby prowadzić dalsze poszukiwania musiano by przeszukiwać płytę boiska a na to archeolodzy nie otrzymali zgody."
Witam, czy ekshumacji dokonano w ramach badań archeologicznych? Z jakiej jednostki pochodzili ci archeolodzy, kto był prowadzącym. Poszukuję konkretnych nazwisk, ponieważ szukam jakiegokolwiek spisu inwentarza do napisania pracy licencjackiej. Pozdrawiam.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Tłumacz strony
Kruszwica i jej mieszkańcy na starej fotografii
Słynni Kruszwiczanie i osoby związane z Kruszwicą
Czasy, Ludzie, Wydarzenia widziane obiektywem kamery


Kruszwica i okolice na falach eteru.


Kościoły
Parafia p.w. św. Teresy od Dzieciątka Jezus


Parafia p.w. św. Piotra i Pawła



Szkoły i Przedszkola
Przedszkole Samorządowe nr 1 „Nad Gopłem”



Przedszkole Samorządowe Nr 3 im. Ewy Lewańskiej



Szkoła Podstawowa nr 1 im. Jana Kasprowicza



Szkoła Podstawowa nr 2 im. Tysiąclecia Państwa Polskiego



Gimnazjum nr 1 im. Mikołaja Kopernika



Gimnazjum nr 2 im. Polskiego Czerwonego Krzyża



Liceum Ogólnokształcące im. Juliusza Słowackiego



ZSP im. Kazimierza Wielkiego



ZSP w Kobylnikach



Młodzieżowy Ośrodek Wychowawczy