Zmieniliśmy Regulamin oraz Politykę Prywatności.
Przeczytaj dostosowaną do zmian w prawie ochrony danych osobowych treść Regulaminu oraz Polityki Prywatności.
Monitorujemy anonimowo aktywność na stronie, korzystamy z cookies.
Jeśli nie zmienisz ustawień przeglądarki pliki cookie będą zapisywane na Twoim urządzeniu. Akceptuje
Kruszwica.tk
Zdjęcia 360°
Panorama miasta
Panorama
Kruszwicy
Wirtualny spacer po Kolegiacie
Google StreetView
Przejazdem przez Kruszwicę
Wirtualny spacer po Kruszwicy
Wodowskaz
4.02.2018r.

Aktualnie online
Gości online: 1

Użytkowników online: 0

Łącznie użytkowników: 277
Najnowszy użytkownik: akuzo
Polecamy te strony!:













Korzenie.org:


Historia topka.pl

Facebook
NK.pl
Najczęściej czytane





















_________________
Lista wszystkich artykułów
Kruszwickie witryny
OSP w Kruszwicy


Gmina Kruszwica


WOPR


Nadgoplański Park Tysiąclecia


Klub Wioślarski ''Gopło''


PTTK


Klub Żeglarski ''Popiel''


Centrum Kultury i Sportu ''Ziemowit''


Biblioteka w Kruszwicy


Kruszwica styczeń 1945 roku.







Kruszwica 21 styczeń 1945 czy było to wyzwolenie czy zakończenie okupacji niemieckiej? Ja myślę, że to co się wtedy wydarzyło można nazwać wyzwoleniem. Trzeba było żyć w tamtych czasach pełnych upokorzeń i krzywd łącznie z utratą tego co najważniejsze życiem ludzkim. Tego doświadczali Polacy od Niemców. Zachowanie, niektórych wyzwolicieli rabunek, gwałty, mordowanie Niemców i to co nastąpiło później to już inna sprawa, która miała początek w Techeranie 43r i Jałcie 45r. To tam zachodni alianci sprzedali nas Stalinowi. Na dzień 21 stycznia należy patrzeć jako na dzień wyzwolenia Kruszwicy. Ludzie na pewno odczuwali radość i ulgę, gdy znienawidzeni Niemcy w popłochu opuszczali nasze miasto wypierani przez Armię Czerwoną. Artykuł zawiera domyślny przebieg tamtych dni spis jednostek uczestniczących w tych wydarzeniach.

Obchody noworoczne w 1945 r. były jeszcze wśród Niemców spokojne. Naiwni liczyli na to że jeszcze odwrócą się koleje wojny za sprawą cudownych broni. Dawało się odczuć pewne napięcie, chociażby przez to, że coraz to ubywało w Kruszwicy rodzin niemieckich, których coraz więcej opuszczało miasto i wyjeżdżało na zachód, byle dalej od niebezpieczeństwa. Znikali urzędnicy, koloniści, dzieci… Ten względny spokój trwał tylko dwa tygodnie. Przerwanych przed Bożym narodzeniem zajęć szkolnych już nie wznowiono.

W nocy ze środy na czwartek (17/18 stycznia) ogłoszono powszechną ewakuację kto nie wyjedzie, będzie zastrzelony. Podwody podstawiono z okolicznych gospodarstw, pierwszeństwo w ewakuacji miały rodziny niemieckie. Wydawano żywność, tym razem już bez kartek - chleb, margarynę, cukier, „leberkę”… Ale w czwartek 18 stycznia nie wystarczyło podwód dla wszystkich, którzy mieli być ewakuowani. Nie chodziło bowiem o samych Niemców: do ewakuacji zmuszono również rodziny polskie, dotychczas nie wysiedlone, czego skrupulatnie pilnował burmistrz i inni zorganizowani Niemcy. Dalszy ciąg ewakuacji nastąpił więc w piątek 19 stycznia, ale i teraz podwód nie było w dostatecznej ilości. Czas naglił. Polacy ukrywali się w domach, a Niemcom brakło czasu i środków na bardziej konsekwentne egzekwowanie nakazu ewakuacji.
Przez kilka dni przez Kruszwicę wszystkimi drogami w kierunku Inowrocławia ciągnęły kolumny furmanek z ewakuującymi się Niemcami. Zima była ostra, z temperaturą ok. -20 °C, następował jakby rewanż za polskich uciekinierów w 1939 r. Ale wśród ewakuujących się były również rodziny polskie. Ich los był szczególnie nie do pozazdroszczenia. Wieczorem 20 stycznia ostatni Niemcy opuścili Kruszwicę przedtem wysadzając mosty drogowy i kolejki cukrowniczej. Pozostał jednak strach, czy w ostatniej chwili nie zjawi się jakiś niemiecki oddział pacyfikacyjny i nie zechce zlikwidować nieposłusznych Polaków.



Tymczasem już kilka dni wcześniej, 12 stycznia 1945 r. ruszyła wielka ofensywa styczniowa na froncie wschodnim, w ramach której Armia Czerwona siłami pięciu frontów zamierzała rozbić trzon niemieckich sił między Bałtykiem a Karpatami oraz ostatecznie przenieść działania wojenne na terytorium Niemiec. Dysproporcja sił była na tyle duża, że istniały całe ogromne obszary na których Rosjanie nie spotykali się ze znaczącym przeciwdziałaniem Niemców. Do takich obszarów w dużej mierze należały również Kujawy, które pomimo bliskości frontu były stosunkowo słabo bronione. Znaczniejszy punkt oporu stanowił jedynie Radziejów, broniony przez pododdziały niemieckich 251. i 337. pułków piechoty (drugi z nich był tą samą jednostką, która 8 września 1939 r zdobyła Inowrocław). Poza tym był jeszcze garnizon Włocławka, a dalej garnizony w Inowrocławiu (83. pułk piechoty), Toruniu i Bydgoszczy. Oddziały te nie posiadały jednak odpowiedniego wyposażenia w bron ciężką i pancerną, a tylko zwykłe uzbrojenie jednostek piechoty. Dlatego też jednostki 1 Frontu Białoruskiego (pod dowództwem słynnego marszałka G.K. Żukowa), które 19 stycznia zbliżyły się do rejonu Kujaw, trafiły jakby w próżnię, co pozwoliło im na poruszanie się ze znaczną prędkością ok. 50 km dziennie.



Pod koniec drugiej dekady stycznia czołowe oddziały Armii Czerwonej osiągnęły rubież Gostynin - Lubień Kujawski - Kutno. Były to jednostki 2. Armii Pancernej Gwardii pod dowództwem gen. płk. S.I. Bogdanowa, którego zastępował w tym czasie jego szef sztabu gen. lejt. A.J. Radzijewski (ranny Bogdanow przebywał w szpitalu); członkiem Rady Wojennej był gen lejt. P.M. Łatyszew. W skład armii wchodziły:
- 9. Umański Korpus Pancerny (dowódca gen. Wiedieniejew), który działał na prawym skrzydle w pasie natarcia ograniczonym z prawej strony rz. Wisłą, a z lewej linią: Lubień - Lubraniec - Dobre - płn. Inowrocław – Łabiszyn,
- 12. Wapniarski Korpus Pancerny (dowódca gen. Tieliakow), który działał w środku ugrupowania, w pasie ograniczonym z prawej strefą działań 9. Korpusu, a z lewej linią: Chodecz - Izbica Kujawska - Piotrków Kujawski - Żnin – Gołańcz,
- 1. Krasnogradzki Korpus Zmechanizowany, który poruszał się na lewym skrzydle po osi marszu Kutno - Kłodawa - Sompolno - Trzemeszno - Czarnków.
Dowódcą tego ostatniego korpusu był gen. S.M. Kriwoszein, który stał się bohaterem specyficznej frontowej anegdoty. Pewnego razu, po wkroczeniu na byłe tereny niemieckie plądrujący żołnierze radzieccy odnaleźli w roczniku starych czasopism zdjęcie, na którym młodszy o kilka lat Kriwoszein przyjmował wspólnie ze sławnym niemieckim generałem Heinem Guderianem defiladę wojsk radzieckich i hitlerowskich – odbyła się ona 23 września 1939 r. w Brześciu Litewskim dla uczczenia wspólnego pokonania Polski. Generał podobno o mały włos uniknął samosądu i rozstrzelania przez rozwścieczonych sołdatów, którzy podejrzewali go o zdradę; sytuację uratowała dopiero interwencja wyższego dowództwa…



2. Armia Pancerna Gwardii otrzymała rozkaz kontynuowania natarcia w ogólnym kierunku na Radziejów, Kruszwica, Inowrocław, Szubin, Nakło. 20 stycznia miała opanować rejon Barcina i Inowrocławia, a czołowe jej oddziały powinny dotrzeć w okolice Torunia i Bydgoszczy. Na 22 stycznia przewidziano osiągnięcie rejonu Nakła, Gołańczy, Żnina i Łabiszyna oraz uchwycenie przeprawy przez Noteć na odcinku Nakło – Czarnków. Jak wynika z przebiegu walk, ten ścisły harmonogram został opóźniony co najmniej o jedną dobę. Bezpośrednio za jednostkami 2. Armii przesuwały się oddziały 47. Armii (dowódca gen. mjr F. Pierchorowicz), w skład której wchodziły 77. Korpus Armijny (dowódca gen. mjr W. Pozniak), 125. Korpus Armijny (dowódca gen. mjr A. Andrejew) i 129. Korpus Armijny (dowódca gen. mjr M. Anaszkin). W pasie działania 9. Korpusu Pancernego i częściowo 12. Korpusu Pancernego działał 125. Korpus Armijny, a w jego składzie 76. Dywizja Strzelecka (piechoty). W drugim rzucie frontu znajdowała się 1. Armia Wojska Polskiego pod dowództwem gen. Stanisława Popławskiego.



Działania 2. Armii Pancernej Gwardii na Kujawach w dniach 20-21 stycznia 1945 r.

W nocy z 19 na 20 stycznia oddziały 12. Korpusu Pancernego wyruszyły z rejonu Lubienia Kujawskiego w kierunku Radziejowa, aby po nocnym marszu po bezdrożach i bagnach rankiem 20 stycznia osiągnąć z zaskoczenia ufortyfikowany rejon tego miasta. Tak więc:
- 34. Brygada Piechoty Zmotoryzowanej (dowódca płk N.P. Ochman) maszerując po osi Chodecz - Boniewo - Żydowo - Witowo osiągnęła rankiem 20 stycznia rejon na wschód i północny wschód od Radziejowa,

- 49. Wapniarska Brygada Pancerna (dowódca płk Abramow) maszerując po osi Chodecz-Topólka - Bytoń osiągnęła w tym czasie rejon na południe i południowy wschód od Radziejowa, utraciwszy po drodze kilka czołgów, które utonęły w bagnach (przynajmniej jeden z nich wydobyto dopiero kilkanaście lat po wojnie),

- 66. Wapniarska Brygada Pancerna (dowódca płk A.T. Pawluszko) maszerując po osi Izbica Kujawska - Orle - Świesz - Czołowo osiągnęła nieco później rejon na południowy zachód od Radziejowa.

Natarcie na Radziejów, rozpoczęte przez 49. Brygadę rankiem 20 stycznia, zostało następnie silnie wsparte przez 34. Brygadę. Dowódca batalionu z tej brygady mjr O.P. Matwiejew wyróżnił się w bitwie o Radziejów i został odznaczony orderem Bohatera Związku Radzieckiego. Jednak dopiero uderzenie 66 Brygady ostatecznie przełamało niemiecki opór.



Należy zatem przyjąć, że pierwsze jednostki Armii Czerwonej jakie dotarły do Kruszwicy należały do 49 i 66 Wapniarskiej Brygady Pancernej. Były to jak na tamte czasy silne jednostki, które zgodnie z etatem liczyły sobie 1.346 żołnierzy, w tym 253 oficerów. W jej skład 49 BP wchodziły następujące pododdziały:

- 1 batalion czołgów (dowódca mjr A.F. Brancewicz),

- 2 batalion czołgów (dowódca kpt. D.A. Karaban),

- 3 baon czołgów (dowódca mjr M.I. Androsiuk),

- 4 baon czołgów (dowódca mjr Slestnikow),

- baon fizylierów, tj. piechoty zmotoryzowanej (dowódca mjr A.A. Sawin),

- bateria dział samobieżnych (dowódca kpt. I.P. Pijawczyk),

- pluton przeciwlotniczych karabinów maszynowych (dowódca por. Owsiannikow),

- pododdział zwiadu (dowódca kpt. O. Sobolew).

Łącznie w brygadzie powinno być 68 czołgów T-34 i innych wozów bojowych, 10 dział, 35 karabinów maszynowych oraz blisko 180 samochodów i motocykli. Należy jednak pamiętać, że brygada od kilku dni znajdowała się w ogniu, a w Armii Czerwonej zazwyczaj nie praktykowano uzupełniania strat w trakcie trwania działań bojowych – dlatego też w dniu 21 stycznia rzeczywiste stany osobowe i liczba sprzętu były zapewne znacząco już mniejsze niż przewidywały to pierwotne etaty.



Wyzwolenie



Wczesnym sobotnim rankiem 20 stycznia od strony Radziejowa zaczęły dochodzić intensywne detonacje, jakby odgłosy ostrej walki artyleryjskiej – dziś już wiadomo, że to radziecki 12. Korpus Pancerny nacierał na miasteczko. Po godzinie kanonada ucichła.21 stycznia pozostali w Kruszwicy mieszkańcy wychodzili z domów. Niemców nie było – oto nastał pierwszy dzień wolności… Rozpoczęło się zajmowanie poniemieckich mieszkań i wynoszenie wszelkiego dobytku,między innymi z niemieckiego dworu który później został podpalony nie wiadomo czy przez naszych czy przez czerwonoarmistów.Brano wszystko począwszy od węgla opalowego aż do kompletów mebli.

Od strony Radziejowa ukazały się oddziały zwiadu. Powstał popłoch – może to niemiecki oddział pacyfikacyjny?! Samochody zatrzymały się przy najbliższych. Z pierwszego z nich, z kabiny kierowcy wyskoczył żołnierz, w uszatej baraniej czapce z czerwoną gwiazdą.Na pytanie Niemców niet? Obecni zaczęli kiwać przecząco głową.
I to był prawdziwy koniec niemieckiej okupacji.

Tymczasem, po krótkim postoju, dwie grupy żołnierzy rosyjskich odjechały ciężarówkami na zwiad w kierunku Inowrocławia. Żołnierze należeli do czołówki 49 Gwardyjskiej Brygady Pancernej, która o świcie 20 stycznia walczyła o Radziejów i posuwała się dalej bez walki w nakazanym kierunku. Za nią poruszały się dalsze jednostki. Dla pododdziałów czołgów wybierano drogi boczne, utwardzone przez silny mróz, natomiast drogi o lepszej nawierzchni przeznaczono dla jednostek samochodowych.Przeprawa przez Gopło odbywała się po zamarzniętej tafli. Począwszy od zmierzchu, przez całą noc 21/22 stycznia przez Kruszwicę, przejeżdżały nie kończące się kolumny ciężarówek z żołnierzami i sprzętem, holujących działa, moździerze oraz inny sprzęt należący do 49. i 66. Brygad Pancernych



Za oddziałami 2. Armii Pancernej, które względnie szybko przemknęły przez okolicę, posuwały się jednostki ogólnowojskowe. Zajmowały one ostatecznie teren i oczyszczały go z resztek nieprzyjaciela. Jednostki 125 Korpusu Armijnego zajęły w ten sposób Radziejów i Kruszwicę.Tutaj zaczynała się tragedia niemców, którzy zostali na miejscu.W najlepszym wypadku czekał ich obóz utworzony w Łagiewnikach. Za oddziałami frontowymi jeszcze przez wiele tygodni posuwały się najrozmaitsze jednostki zaopatrzeniowe i taborowe.



W drugim rzucie przemieszczała się przez Kujawy 1 Armia Ludowego Wojska Polskiego.

Armia rozpoczęła wykonywanie zadania w dniu 19 stycznia, przesuwając się wzdłuż lewego brzegu Wisły w kierunku północnym i jednocześnie zabezpieczając częścią sił rejon styku z działającym na prawym brzegu Wisły 2. Frontem Białoruskim marszałka K. Rokossowskiego. Do osłony styku wydzielono 3. i 6. Dywizje Piechoty, zaś pozostałe związki taktyczne armii utworzyły ugrupowanie marszowe, którego zadaniem było szybkie przegrupowanie się do rejonu Bydgoszczy. Wspominał gen. Popławski:

W skład zgrupowania marszowego weszły 1. i 4. dywizja piechoty, 1. brygada kawalerii, brygada artylerii, jednostki saperskie i pozostałe oddziały specjalne armii. Czołgiści polscy zostali częściowo podporządkowani 47. armii, a 2. dywizja piechoty pozostała chwilowo w Warszawie, gdzie pełniła służbę garnizonową. Awangardę zgrupowania marszowego stanowiły: 1. brygada kawalerii, 13. pułk artylerii pancernej i 1. batalion rozpoznawczy.

Pogoda jednak nie dopisała. O ile w dniach forsowania Wisły mróz był po prostu dobrodziejstwem, o tyle teraz ogromnie utrudniał marsz oddziałów. Oprócz mrozu dokuczały żołnierzom porywiste zamiecie śnieżne i zaspy na drogach.

Wojska winny były pokonać w ciągu doby 30-40, a nawet więcej kilometrów, a tymczasem środków transportowych mieliśmy niewiele. W związku z tym żołnierze musieli maszerować pieszo, a często wyciągać z zasp nie tylko ugrzezłe działa, lecz nawet samochody i zaprzęgi konne. Ludzie marzli, rozcierali uszy by uchronić je przed odmrożeniem.



Jakże odmiennie prezentowało się Wojsko Polskie od poprzedzających je jednostek sowieckich!Polacy w rogatywkach przemieszczali się pieszo w zwykłych żołnierskich butach Czerwonoarmiści, ubrani w kożuchy i walonki, w uszatych baranich czapkach, świetnie uzbrojeni w bron maszynową, poruszali się prawie wyłącznie samochodami. Co prawda wszystkie samochody były oznakowanie białymi gwiazdami oraz napisami USA, co żołnierze tłumaczyli, jako „Ubijom Sukinsyna Adolfa", jednak wyposażenie było ogólnie znakomite.




Za jednostkami Wojska Polskiego przechodziły dalsze oddziały Armii Radzieckiej, jednostki zaplecza i zaopatrzenia, znacznie już gorzej wyposażone, w większości poruszające się pieszo lub konno, a nawet z psami pociągowymi. Trwało to wiele dni. Później już tylko przeciągały przez Kruszwicę kolumny zaopatrzenia i cysterny z paliwem, które czasami zatrzymywały się na odpoczynek, a czasem przejeżdżały tylko przez miasteczko. Było ich jednak coraz mniej. Za to wielokrotnie nad miasteczkiem, ze wschodu na zachód, przelatywały wielkie zgrupowania bombowców z czerwonymi gwiazdami.

Tymczasem w Kruszwicy wojsko przekazało władzę Tymczasowemu Zarządowi Miejskiemu, który zapewniał powoli powrót do normalnego pokojowego życia w mieście.Na przykład już 1 lutego podjęto decyzję o uruchomieniu szkoły.

Komentarze
#1 | Janusz z Daleka dnia maja 19 2010 10:47:37
Autor tej notatki, czyli Genek, zadaje pytanie o nazwę, taką podsumowującą nazwę tego zdarzenia. Czy wyzwolenie? Rozumiem powód takiego pytania, ale też wiem, że tak naprawdę nie ma ono sensu. Nikt kto wtedy był w Kruszwicy, czy w innym mieście opuszczonym przez Niemców, nie miał wątpliwości co do charakteru tego zdarzenia. Tym niemniej powód pytania wymaga komentarza. Otóż w latach ostatnich nasza propaganda polityczna odkręcała zaszłości poprzedniej propagandy. I tak samo upraszczała historię w sposób dla mnie niedopuszczalny. Kiedyś tylko Niemcy byli winni, zaś ostatnio, w imię poprawy DZISIEJSZYCH stosunków z Niemcami, zaczęto jako głównego wroga wymieniać Rosję. A jaka jest prawda, ta "prawdziwa"? Każdy słaby szuka sprzymierzeńca, dla ochrony przed wrogami, zwłaszcza tymi silniejszymi do siebie. A silni o tym wiedzą i wpuszczają słabych w maliny. Zawierają sojusze, których dotrzymują tak długo, jak im się to opłaca. Dlatego zawarcie sojuszu z Rosją dla pokonania Niemców było właściwym wyjściem. Potem trzeba było za to zapłacić.

Tymczasem nasi domorośli propagandziści rozpowszechniają tezę, że wroga i przyjaciela ma się na zawsze tego samego. Że to jakieś tajemnicze i nieznane nam siły sprawiają, że jedni nas lubią, a inni nie. I że ci pierwsi zawsze nam pomogą, a ci drudzy zaszkodzą. My starzy wyjadacze wiemy, że to jest g.... prawda. Ale jak przekonać dupka, który chce ubić interes na takich bzdurach, żeby przestał ogłupiać innych?

Co do sojuszy i ich trwałości, żeby poznać ich zasady warto uczyć się historii. Tej prawdziwej, a nie preparowanej na użytek bieżącej propagandy. W latach 20-30-tych Niemcy po przegranej I wojnie mieli zakaz zbrojenia się. Ale się zbroili i ćwiczyli na poligonach. Gdzie? Właśnie w Rosji. Zawarli sobie taki sojusz. Potwierdzili to w 1939 i mieli drogą otwartą - do II wojny. Ale okazało się, że oba te kraje miały i względem siebie wrogie plany. Kiedy zaczęły walczyć ze sobą, stworzyły okazję dla takich słabszych krajów jak Polska. Trzeba było zawrzeć przymierze z tą strona, która dawała lepsze nadzieje na przyszłość. Niemcy, takie jakimi były dla nas w 1941 roku i później, byłyby zdecydowanie gorszym wyborem.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Tłumacz strony
Kruszwica i jej mieszkańcy na starej fotografii
Słynni Kruszwiczanie i osoby związane z Kruszwicą
Czasy, Ludzie, Wydarzenia widziane obiektywem kamery


Kruszwica i okolice na falach eteru.


Kościoły
Parafia p.w. św. Teresy od Dzieciątka Jezus


Parafia p.w. św. Piotra i Pawła



Szkoły i Przedszkola
Przedszkole Samorządowe nr 1 „Nad Gopłem”



Przedszkole Samorządowe Nr 3 im. Ewy Lewańskiej



Szkoła Podstawowa nr 1 im. Jana Kasprowicza



Szkoła Podstawowa nr 2 im. Tysiąclecia Państwa Polskiego



Gimnazjum nr 1 im. Mikołaja Kopernika



Gimnazjum nr 2 im. Polskiego Czerwonego Krzyża



Liceum Ogólnokształcące im. Juliusza Słowackiego



ZSP im. Kazimierza Wielkiego



ZSP w Kobylnikach



Młodzieżowy Ośrodek Wychowawczy