Zmieniliśmy Regulamin oraz Politykę Prywatności.
Przeczytaj dostosowaną do zmian w prawie ochrony danych osobowych treść Regulaminu oraz Polityki Prywatności.
Monitorujemy anonimowo aktywność na stronie, korzystamy z cookies.
Jeśli nie zmienisz ustawień przeglądarki pliki cookie będą zapisywane na Twoim urządzeniu. Akceptuje
Kruszwica.tk
Zdjęcia 360°
Panorama miasta
Panorama
Kruszwicy
Wirtualny spacer po Kolegiacie
Google StreetView
Przejazdem przez Kruszwicę
Wirtualny spacer po Kruszwicy
Wodowskaz
4.02.2018r.

Aktualnie online
Gości online: 2

Użytkowników online: 0

Łącznie użytkowników: 279
Najnowszy użytkownik: imomijo
Polecamy te strony!:













Korzenie.org:


Historia topka.pl

Facebook
NK.pl
Najczęściej czytane





















_________________
Lista wszystkich artykułów
Kruszwickie witryny
OSP w Kruszwicy


Gmina Kruszwica


WOPR


Nadgoplański Park Tysiąclecia


Klub Wioślarski ''Gopło''


PTTK


Klub Żeglarski ''Popiel''


Centrum Kultury i Sportu ''Ziemowit''


Biblioteka w Kruszwicy


70-lecie wstydliwej (1945-46) historii Kruszwicy - woła o prawidłowe upamiętnienie.
Wstydliwa dla nas Kruszwiczan patrząc z dzisiejszej perspektywy historia obozu pracy dla Niemców w Kruszwicy Łagiewnikach 1945-46 (teren dzisiejszego kompleksu sportowo rekreacyjnego) wróciła niczym bumerang za sprawą dwóch reportaży Pani Żanety Walentyn w Polskim Radiu PiK.

"Zakopany wstyd"(emisja 17 czerwca - Radio PiK)





oraz "Cicho no nie..."(emisja 22 czerwca - Radio PiK)






Sprawa nie jest do końca wyjaśniona mimo tego, że IPN W 2005 roku umorzył śledztwo w tej sprawie. W 2010 roku zamieściliśmy szereg zdjęć z terenu obozu i Kruszwicy z lat 1940-41 wykonanych przez junaków jednostki RAD, a o samym obozie w 2013 zamieściliśmy obszerny artykuł. Spotkało się to naszym zdaniem z dużym utrudnieniem w prowadzeniu naszej strony. Ktoś nieustannie zgłaszał naszą stronę jako szkodliwą na Facebooku. Mimo tego postanowiliśmy jeszcze raz opierając się na reportażach polskiego radia PiK i własnej wiedzy przybliżyć tę nieznaną i zapomnianą historię dla większości kruszwiczan.




Zdjęcie wykonano z okazji odbywających regat wioślarskich na Gople w końcu lat 30 XX wieku. Na drugim planie widzimy jeszcze "dziewiczy" niezagospodarowany teren przyszłego obozu i przystań Ligi Morskiej.



Dlaczego powstał taki obóz w Kruszwicy?
Po zajęciu naszego miasta w 1939 roku Niemcy pobudowali baraki na terenie dzisiejszego kompleksu sportowego. Budowę wykonywali junacy z jednostki 4/32 RAD (służba pracy dla Rzeszy).





Zdjęcie wykonano przez Junaka RAD 1940-41. Widzimy teren obozu i rozmieszczenie baraków



Lata 1940-41 Jednostka RAD 4/32 Fragment drogi z wjazdem do jednostki przyszłego obozu. Dzisiejsza ulica Poznańska wjazd do hoteliku i na kompleks sportowy.




Teren jednostki RAD wraz z barakami lata 1940-41


















RAD w początkowym okresie wojny kwaterował na tym terenie. W późniejszym okresie okupacji baraki służyły kadetom Kriegsmarine .




Kadeci Kriegsmarine lata 1942-44





Po wyzwoleniu Kruszwicy teren, na którym znajdowały się baraki zamieniono na obóz pracy przymusowej dla ludności niemieckiej i volksdeutschów. Obóz został zorganizowany w pierwszym kwartale 1945 roku jako filia Centralnego Obozu Pracy w Potulicach. Pieczę nad obozem przejęło Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego. Utworzenie obozów pracy przymusowej miało podstawy prawne u nowej władzy tzw Rządu Tymczasowego. W dniu 31 sierpnia 1944 roku Krajowa Rada Narodowa wydała dekret o wymiarze kary dla faszystowsko-hitlerowskich zbrodniarzy winnych zabójstw oraz znęcania się nad ludnością cywilną, jeńcami oraz dla zdrajców Narodu Polskiego. Wiele z osób posądzonych o współpracę z okupantem, jak i jeńców wojennych po II Wojnie Światowej postanowiono osadzić w obozach pracy ulokowanych na terenie całego kraju. Obozy pracy powstały na mocy instrukcji kierownika Resortu Bezpieczeństwa Publicznego Stanisława Radkiewicza z 30 października 1944r. Powojenne ustawodawstwo dotyczące osób osadzonych w obozach charakteryzowała duża niespójność. Po wojnie większość osób, które podpisały niemiecką listę narodową (Deutsche Volksliste), była poddawana procesowi tzw. rehabilitacji, czyli przywrócenia obywatelstwa polskiego. Podobnie postępowano w przypadku weryfikacji przyznawania obywatelstwa polskiego byłym obywatelom III Rzeszy (Raichsdeutschom), uznawanym za Polaków. Osoby które nie poddały się procesowi rehabilitacji bądź weryfikacji, lub uznane zostały przez aparat bezpieczeństwa lub władze administracyjne za Niemców trafiały do obozów pracy. Tak też było w kruszwickim obozie, gdzie trafiały do niego całe rodziny w wyniku przeprowadzanych na dziko wywłaszczeń i wysiedleń np z okolicznych wsi. Wysiedlenia i konfiskata majątków obywateli narodowości niemieckiej na terenach polskich nabrała mocy prawnej po Konferencji Poczdamskiej w lipcu 1945 roku. Niemców nie zamierzano wcale przesiedlać, dlatego umieszczano ich bezterminowo w obozach pracy. Mieli odpokutować winy odbudowując kraj ze zniszczeń wojennych. Instrukcja Kierownika Referatu Bezpieczeństwa Publicznego PKWN z dnia 30 października 1944 zawierała definicję "zdrajcy narodu" oraz nakazywała osadzenie "na czas nieoznaczony w miejscu odosobnienia" jako kare za ten czyn. Instrukcja skierowana była do wojewódzkich, powiatowych i miejskich komendantów Urzędów Bezpieczeństwa Publicznego oraz Milicji. Milicja Obywatelska oraz Rady Narodowe jako czynnik społeczny miały za zadanie wspierać w działaniach resort Bezpieczeństwa Publicznego (stąd wzięła się miejscowa załoga strażników kruszwickiego obozu). Zgodnie z treścią instrukcji każdy przedwojenny obywatel polski, który w czasie okupacji zadeklarował swoja przynależność do narodu niemieckiego lub wskazał swoje niemieckie pochodzenie, był zdrajcą narodu. Zgodnie z tą definicją każdy obywatel II Rzeczypospolitej narodowości niemieckiej był uznawany za zdrajcę. Urzędy Bezpieczeństwa wraz z milicją miały zatrzymywać i odsyłać do obozów wszystkich Niemców i volksdeutschów, którzy ukończyli 16 lat. Instrukcja była w zasadzie zbiorem szykan, jakimi mieli zostać poddani Niemcy, wcześniej będący obywatelami polskimi. Utworzono doraźne sądy specjalne (na naszym terenie taki sąd działał w Toruniu). Prawo sądów specjalnych miało zaspokoić potrzebę odpłaty. Tylko represja w formie czystej zemsty mogła uspokoić wzburzone społeczeństwo. Więzionych Niemców poddawano rewizją osobistym. Sprawdzano mężczyzn czy nie maja wytatuowanego pod lewym ramieniem symbolu SS. Do skierowania oskarżenia do sadu doraźnego wystarczył donos na Niemca przebywającego w obozie np. przez dawnych sąsiadów lub znajomych. Sprawa analogiczna do początku wojny, kiedy to Niemcy wskazywali swoich sąsiadów Polaków na pewną śmierć. Około 25 procent spraw przed sadem doraźnym w Toruniu kończyła się wyrokami skazującymi w tym na karę śmierci. Uniewinnieni trafiali z powrotem do obozów pracy.


Wróćmy do roku 2000. Badania archeologiczne prowadzone były na zlecenie IPN, który prowadził śledztwo w tej sprawie i miały narzucony określony limit czasowy. Archeolodzy dość długo bezskutecznie prowadzili poszukiwania. Miejscowa ludność nie umiała lub nie chciała im wskazać ewentualnych miejsc pochówku. Ich misja zbliżała się prawie do końca, kiedy nastąpił przełom w poszukiwaniach i natrafiono na zbiorowe mogiły. Odkryto 867 szczątków ludzkich. Do tej liczby trzeba by dodać bliżej nieokreśloną liczbę brutalnie odkrytych szkieletów przez koparkę w czasie budowy rurociągu oczyszczalni w 1987 roku. Archeolodzy wśród szczątków zmarłych nie doszukali się żadnych śladów po pociskach i samych pocisków świadczących o rozstrzeliwaniu jeńców. Nie przebadano jednak całego terenu byłego obozu pracy. Badania miały potwierdzić śmierć kilku tysięcy osób. Jednak liczba około 1000 szokuje. Ludzie ci zmarli na tyfus pozostawieni sami sobie w tej strasznej chorobie będąc niejako skazani na nią przebywając w przepełnionych do granic możliwości barakach. Brak elementarnych warunków higienicznych, opieki lekarskiej, lekarstw i szczepionek, panujący głód w obozie to wszystko przyczyniło się do olbrzymiej śmiertelności w czasie epidemii tyfusu plamistego. IPN podaje jedną z głównych przyczyn dużej śmiertelności, braki w aprowizacji. To po co ich w takim razie zamykano w obozach tylu ludzi łącznie z dziećmi i starcami nie mogąc zagwarantować im minimalnych warunków do przeżycia. Więźniowie jako, że był to obóz pracy musieli pracować w cukrowni, winiarni i w okolicznych gospodarstwach rolnych. Obsługa obozu brutalnie obchodziła się z więźniami. Bicie było na porządku dziennym, dochodziło do gwałtów. Komendant wyznaczał Niemki do usługiwania w domach znajomym w Kruszwicy. W 2000 roku Archeologom nie pozwolono prowadzić dalszych poszukiwań. Wtedy Władze Kruszwicy wolały włożyć głowę w piasek lub po prostu starały się wyciszyć z różnych przyczyn. W tym czasie w Radzie Miejskiej było wiele osób związanych dawnym PRL owskim systemem władzy. Śledztwo IPN musiało się skończyć umorzeniem. Do dziś temat jeńców niemieckich w kilkuset obozach pracy po II WŚ w Polsce jest w ogóle nie podejmowany przez historyków. Zdarza się, że ktoś podejmuje się pisania pracy magisterskiej na ten temat. Obecnie powstaje taka praca na temat kruszwickiego obozu. Pisząca ją osoba trafia jednak na prawdziwy mur przeszkód np. z dotarciem do dokumentacji. Swoją pracę magisterską dotyczącą obozu pracy dla Niemców w COP W Potulicach w początku lat 90 napisał były prezes kruszwickiej "Komunalki" Leszek Bronka. Dzisiaj co pewien czas wybucha sprawa z zakłamanym stwierdzeniem, że istniały polskie obozy zagłady w latach 1939-45. Jednak po II WŚ Polska wykorzystywała jako zdobycz wojenną darmową siłę roboczą, którą były setki tysięcy niemieckich cywili. Jest to prawda historyczna bardzo niewygodna dla nas Polaków, z której wynika, że po drugiej Wojnie Światowej Polacy mieli swoje obozy koncentracyjne dla Niemców i nie tylko oni Rosjanie, Francuzi, którzy byli nie mniej brutalni wtedy dla Niemców niż Rosjanie. W ówczesnej prasie w "Życiu Warszawy" 1945 pisano "Niemców trzeba zamykać w obozach pracy, aby odbudowali to wszystko co zniszczyli. Po dniu pracy czeka na nich suty posiłek i odpoczynek w wygodnych barakach. Przecież nie jesteśmy Niemcami, aby palić ich w krematoriach". Tak w Kruszwicy brakowało jedynie krematorium i można było by nazwać ten obóz koncentracyjnym. Kruszwicki obóz można jednak śmiało porównać do sowieckiego Gułagu. Tą kontrowersyjną sprawę trzeba wyjaśnić i upamiętnić, nie oglądając się na to, że ktoś z mniejszości niemieckiej zamieszkującej te tereny wcześniej i w czasie II RP zgłosi się w celu upamiętnienia ofiar swoich bliskich tak jak tego chcą W-ce burmistrz Mikołaj Bogdanowicz i Prezes NTH Przemysław Bohonos. Zgłosił się przecież 16 lat temu Werner Schack i co z tego wyszło? Mamy na cmentarzu symboliczny grób z enigmatycznym napisem. W chwili poświecenia tego "ala grobu" zmarli cały czas spoczywali na terenie kompleksu sportowego. Od chwili likwidacji obozu w 1946 roku, kiedy to więźniów przeniesiono do Potulic w 1987 i 2000 ok. 1000 pogrzebanych spoczywało w rejonie kompleksu sportowego i przystani żeglarskiej oraz pola namiotowego.




W początkowym okresie PRL na terenie dawnego obozu działała prężnie organizacja Ligi Przyjaciół Żołnierza przemianowana w 1962 na Ligę Obrony Kraju



Fragment ulicy Poznańskiej Święto Młodości 1958 Młodzież (na pierwszym planie piłkarze Unii Janikowo) udają się na teren kompleksu sportowego źródło fot. EXPRESS BYDGOSKI




Wybudowano przez ten czas prawie na grobach dom gospodarza stadionu. Baraki, w których zamieszkali nawet ludzie, a w okresie letnim pełniły rolę biwaku dla młodzieży powoli znikały z tego terenu. W okolicach masowych grobów utworzono boczną płytę boiska, rozbijały się tam miasteczka namiotowe, odbywały się dyskoteki, gościł tu nawet cyrk. Trudno sobie wyobrazić, że ówczesne władze w czasie wczesnego PRL nie wiedziały o tajemnicy, którą kryje ziemia na terenie kompleksu sportowego. Władza w tamtym czasie pełniona była "dożywotnio" według zasady "tylko w górę, albo na emeryturę". O obozie mogli nie wiedzieć tylko ci, którzy zamieszkali w Kruszwicy po 1946 roku. Niemcy jako naród są odpowiedzialni za wywołanie II WŚ za zbrodnie jakie się dokonały na polskim narodzie. W Kruszwicy i okolicy dochodziło do ohydnych zbrodni na Polakach, których mordowano, wysiedlano i poniżano. Można zrozumieć, że po okropieństwach wojny niektórzy Polacy próbowali się po prostu zemścić. Jeszcze inni próbowali się na tym wzbogacić. Ale w dzisiejszych czasach takie zachowania są nie do przyjęcia. Dlatego proponuje należycie uczcić tych, po których mogiłach chodziliśmy. Przed wjazdem do hoteliku sportowego umieścić tablicę pamiątkową z odpowiednim opisem oddającym prawdę tamtych lat. A na miejscu masowych grobów postawić choćby krzyż. Skandalem jest dla mnie organizowanie w tym miejscu parkingu. Z czasem powinny zostać przeprowadzane dalsze prace archeologiczne. Przecież wcale nie trzeba rozkopywać płyty boiska może wystarczy użyć georadaru.





Fragment byłego obozu w na przełomie lat 50 i 60 XX wieku Widzimy już płytę główną boiska i domek opiekuna stadionu. Na lewo od domku rejon zbiorowych mogił. Na terenie dzisiejszej płyty bocznej stoi przynajmniej jeden barak.



Widok kompleksu sportowego w 2011 roku. Na lewo od domku opiekuna stadionu widzimy teren pusty placyk - teren mogił




Czas powoli zaciera prawdę o tych strasznych czasach, dlatego od nas samych teraz zależy czy prawdziwa i nie zakłamywana historia tych strasznych czasów przekazywana będzie następnym pokoleniom.


Casus "Potulice" film wyemitowany w TVP o dwóch obozach, jakie - jeden po drugim - istniały w miejscowości Potulice: niemieckim, podczas II wojny światowej, dla polskiej ludności Pomorza oraz polskim, po wojnie, dla Niemców. Ukazana jest powszechna niewiedza miejscowej ludności nt. istnienia drugiego z nich oraz niechęć do kultywowania pamięci o nim. Jest to bardzo podobna historia do kruszwickiego obozu, który był filią COP Potulice . W filmie występuje znany kruszwiczanom były prezes Przedsiębiorstwa Komunalnego w Kruszwicy Pan Leszek Bronka


Materiał Wideo - Casus "Potulice"



Materiał źródłowy: Procesy osadzonych w obozie pracy w Potulicach przed specjalnym sądem karnym w Toruniu (1944 -1946) Anna Maria Rosa UMK Toruń http://dx.doi.org/10.12775/PPOS.2013.006



Zapraszamy także do zapoznania się z artykułami:
Kruszwica okupacja niemiecka 1940/41
Zeskanowane zdjęcia nieproszonego gościa.
Obóz pracy przymusowej dla Niemców i Volksdeutschów w Kruszwicy-Łagiewnikach 1945-46 biała plama w historii Kruszwicy.


Komentarze
#1 | lucyfer666 dnia lipca 26 2015 13:17:15
Nie widzę powodu żeby czuć jakikolwiek wstyd. Historię piszą zwycięzcy, nie zwyciężeni. Jeśli ktoś zza Odry chciałby w tym miejscu postawić jakiś pomnik to niech sobie stawia, ale nie za "moje"pieniądze. Idąc tokiem myślenia autora zaraz będziemy upamiętniać Niemców którzy w 39r. zginęli odbijając SWÓJ (tak ,swój) Gdańsk, albo Sowietów którzy w 1920r,. próbowali przenieść swoją rewolucję na Europe. Przecież im też należy się jakaś pamięć, jeśli dobrze zrozumiałem artykuł. No i nie możemy zapomnieć o postawieniu pomników upamiętniających Polską inwazję wspólnie z Niemcami na Czechosłowację w 1938r. :confused:
#2 | Genek dnia lipca 26 2015 19:04:32
Jeżeli nie czujesz wstydu to twoja sprawa. W tym artykule chodzi tylko i wyłącznie o historię Kruszwicy pod koniec wojny i krótko po niej, więc nie widzę powodu do przytaczania tu innych faktów historycznych. Prawda o tych czasach powinna być ogólnie znana. Ja po prostu nie chcę nigdy więcej usłyszeć takich reportaży jakie ukazały się w Radio PiK.
#3 | jangraz dnia lipca 29 2015 14:46:51
Jest to temat ciekawy, wart podniesienia i kompromisowego zakończenia. Źle się dzieje kiedy emocje biorą górę czy co gorsze jakieś ...izmy !?
Są miejsca wymagające pamięci jak tzw. " ŻYD", pochówki na cmentarzu ewangelickim pod Kruszwicą, choleryków pod Łagiewnikami ale i w samym centrum miasta gdzie postawiono budynek parafialny przy kościele św. Teresy - właśnie na cmentarzu ?! Takie pochówki znajdują się jeszcze w kilku miejscach Kruszwicy zasiedlanej od tysięcy lat. Czy zatem śmierć mieszkańców Kruszwicy w walkach z 1096 r. na pobojowisku ul Piasta nic nie znaczy czy znaczy ?
Można temat rozwijać ale jak sądzę dla grona zainteresowanych. Jest szansa, iż w najbliższym czasie ukaże się książka z informacją o miejscach sepulkralnych Kruszwicy.
...pozdrawiam !
#4 | trebuh dnia września 28 2015 00:36:25
Bardzo ciekawy temat, jakaś informacja o obozie mogła by powstać jednak z krzyżem czy tablicą pamiątkową to jeszcze chyba trzeba by się zastanowić. Swoją drogą te baraki stały jeszcze w latach 80' Pamiętam jak piłkarze Gopła mieli tam szatnie, póżniej zaczeła się długa budowa hotelu i klub przeniósł się do baraku po Kółku Rolniczym (dzisiaj też już go nie ma) Dopiero po igrzyskach w Atlancie ( 1-sza nazwa hotelu sportowego to Atlanta) które były w KruszwicyGrin klub wrócił na stare miejsce.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Tłumacz strony
Kruszwica i jej mieszkańcy na starej fotografii
Słynni Kruszwiczanie i osoby związane z Kruszwicą
Czasy, Ludzie, Wydarzenia widziane obiektywem kamery


Kruszwica i okolice na falach eteru.


Kościoły
Parafia p.w. św. Teresy od Dzieciątka Jezus


Parafia p.w. św. Piotra i Pawła



Szkoły i Przedszkola
Przedszkole Samorządowe nr 1 „Nad Gopłem”



Przedszkole Samorządowe Nr 3 im. Ewy Lewańskiej



Szkoła Podstawowa nr 1 im. Jana Kasprowicza



Szkoła Podstawowa nr 2 im. Tysiąclecia Państwa Polskiego



Gimnazjum nr 1 im. Mikołaja Kopernika



Gimnazjum nr 2 im. Polskiego Czerwonego Krzyża



Liceum Ogólnokształcące im. Juliusza Słowackiego



ZSP im. Kazimierza Wielkiego



ZSP w Kobylnikach



Młodzieżowy Ośrodek Wychowawczy